Mały Quinquin

KTO?

Bruno Dumont uroził się we Francji, przez kilkanaście lat wykładał filozofię w lokalnym liceum. Realizował komercyjne reklamówki dla miejscowych zakładów pracy. Na dużym ekranie zadebiutował nakręconym w 1997 roku Życiem Jezusa, za które otrzymał nagrodęJeana Vigo i przyznawaną za najlepszy debiut na festiwalu w Cannes Złotą Kamerę. Akcję swojego pierwszego filmu umieścił w rodzinnym mieście, opowiadając o pełnej cierpienia drodze ku odkupieniu młodego, zbuntowanego chłopaka z motocyklowego gangu. Film nosił ślady inspiracji kinem Roberta Bressona, szczególnie jego Kieszonkowcem (1959) i Mouchette (1966).
Zarówno nakręcona w 1999 roku Ludzkość, jak i zrealizowana w 2006 roku Flandriazostały nagrodzone Grand Prix canneńskiego festiwalu, co do tej pory udało się jedynie Andriejowi Tarkowskiemu. Dumont do tego stopnia zaskoczył, oburzył i poruszył jurorów, że na przekór kontrowersjom wokół jego filmu, główną konkursową nagrodę podzielili wtedy między Rosettę nikomu nie znanych braci Dardenne a Ludzkość. Posługując się surowym naturalizmem, stworzył w niej niemal surrealistyczną wizję świata. Pokazał małe miasteczko we Flandrii i jego mieszkańców, postawionych w obliczu wstrząsającego morderstwa 11-latki. Głównym bohaterem filmu jest otoczony aurą śmierci, samotny Pharaon, badający okoliczności zabójstwa, a jednocześnie o nie podejrzewany. Efekt jaki Dumont osiągnął i osiąga w kolejnych filmach, zbliżając agresję przypisaną ludzkiemu życiu i tkwiące w nim piękno, dla jednych jest psychodeliczny, u innych wywołuje głęboki sprzeciw. Do wielkich umiejętności Dumonta należy odkrywanie i prowadzenie na planie niezwykłych w swojej autentyczności aktorów-amatorów. Grający Pharaona, Emmanuel Schotté oraz partnerująca mu Séverine Caneele, otrzymali nagrody dla najlepszego aktora i aktorki na festiwalu w Cannes.
Reżyser zmierzył się też z amerykańskim krajobrazem, czego rezultatem jest zrealizowany w 2003 roku film Twentynine Palms, przez Dumonta określany mianem eksperymentalnego horroru. To historia erotycznego związku Rosjanki i Amerykanina, nie mogących porozumieć się ze sobą na płaszczyźnie werbalnej. Bohaterowie wyruszają z Los Angeles, by zobaczyć Twentynine Palms i Park Narodowy Joshua Tree. Frustracje kochanków mieszają się z fizyczną ekstazą, której doznają ich ciała, uśmierzającą ból bycia razem. Krytycy, pisząc o kolejnym filmie Dumonta – Flandrii, porównywali jej odpychających, prymitywnych bohaterów – dwóch mężczyzn, rywalizujących o prawo do ciała jednej kobiety, umieszczonych na tle pustych, błotnistych belgijskich pejzaży – do owadów wegetujących w słoiku, którym reżyser przygląda się niczym prowadzący badania entomolog. Ta wnikliwa obserwacja, niemal pozbawiona słów, skupiona na ledwie zauważalnych śladach uczuć, to strategia, jaką posłużył się i w Hadewijch, w którym skupia się na religijnych dylematach młodej Paryżanki. O kolejnym filmie Poza szatanem pisał z Cannes Tadeusz Sobolewski: „Poza szatanem Bruno Dumonta, pokazane w sekcji Certain Regard, to doświadczenie ekstremalne, film autora, u którego to, co w ludzkości najniższe, prymitywne, szalone, cielesne, odrażające, zostaje przewrotnie skonfrontowane z historią zbawienia, połączone z boskością. Ten sam aktor, który w Hadewijch, poprzednim filmie Dumonta, ratował zagubioną w mistycznym szaleństwie kobietę, teraz już jawnie upodobniony jest do Jezusa, choć z drugiej strony jest człowiekiem z ciała – zbrodniarzem, choć „poza szatanem”, poza złem. Modli się, czyni cuda, leczy. Choć zarazem jest zazdrosny jak starotestamentowy Bóg, potrafi zabić, uwalniając dziewczynę od jej prześladowców. Jest włóczęgą, który pali ognisko na flandryjskich wydmach. Chodzi za nim zakochana dziewczyna, nieładna, ale fascynująca, jak ten pejzaż, do którego stale powraca Dumont. Widz zostaje zmuszony do kontemplacji tego przypominającego Zonę ze Stalkera, byle jakiego pejzażu. Nie rozwikłamy, kim jest – człowiekiem czy bogiem – ma w sobie całą skalę przypisywanych jednemu i drugiemu. Można powiedzieć inaczej: jest przerażająco ludzki.” („Gazeta Wyborcza”)

Z KIM?

reżyseria: Bruno Dumont
scenariusz: Bruno Dumont
obsada: Alane Delhaye, Lucy Caron, Bernard Pruvost, Philippe Jore
zdjęcia: Guillaume Deffontaines

CO?

Ten film to pierwotnie mini serial dla telewizji Arte. Jak zwykle u reżysera sprawy nie są takimi, jakimi sie wydają. Postacie w groteskowym świecie, przepełnionym ironią.
„Wierzę, że ironia może nas zbawić. Właśnie dlatego bardzo mnie cieszyła praca nad komedią. Komedia jest pasem transmisyjnym dla ironii, ale też dla nadziei. Nawet jeżeli wiemy, że Quinquin to tylko mała bestia dojrzewająca, by stać się wielką bestią, w tej wiedzy można znaleźć odrobinę ironii. Istnieje też ewentualność, że Quinquin zostanie dobrym człowiekiem. Jest przecież dobrym kochankiem. Naprawdę, ironia jest źródłem mojego optymizmu. (…) Wydaje mi się nieporozumieniem powszechne przekonanie, że gdy coś jest zabawne, nie może być głębokie. Komedia stwarza spore pole dla ekspresji, a śmiech jest rodzajem eksplozji, wybuchu, heppeningu, ujawnia zazwyczaj ukryte wartstwy ludzkiej natury, otwiera dostęp do stref, w których panuje fałsz i dwuznaczność, a ich demaskowaniem zajmuje się przecież kino. (…)
Gram z pamięcią widzów, z ich przyzwyczajeniami odbiorczymi, zamieniam znany z telewizji schemat serialu kryminalnego w jego własną parodię. To mi pozwala poruszyć aktualne we Francji, społeczno-polityczne tematy: imigracji, rasizmu, terroryzmu. Opowiadając historię skupioną na sprawach małej prowincjonalnej miejscowości, opowiadam o tym, czym żyje cały kraj (…) Przesada, akumulacja, powtórzenie, burleska – w centrum mojego zainteresowania znajduje się deformacja rzeczywistości. Nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że jestem naturalistą. Praca z naturszczykami i używanie naturalnych dźwięków nie świadczy jeszcze o tym, że mamy do czynienia z naturalizmem. Moim zdaniem sztuka nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi faktami. Zniekształcenie rządzi światem przedstawionym (inaczej to dokument), wpływa na konstrukcję postaci, dialogi, twarze, sposób poruszania się – to właśnie lubię. Lubię pracować nad tą modyfikacją. Jedynie przesunięcia, deformacje czynią rzeczywistość interesującą, dziwną, ten sposób pracy jest źródłem ekspresji, znaczenia, tak staje się kino. (…)
We flandryjskim malarstwie uwielbiam to, że ignoruje perspektywę. Rzeczy gubią proporcje, żyją w swoim własnym świecie, wyglądają inaczej, niepokojąco. We flandryjskim malarstwie zwykli ludzie stają się herosami. (…) Dziewica z dzieciątkiem ustawiona na tle realnego flandryjskiego krajobrazu, to mi się podoba. Duchowość w tym kontekście nie jest pozbawiona humoru, zawiera w sobie elementy groteski. To mnie inspiruje – nie muszę niczego wymyślać, po prostu podążam za tradycją tego północnego malarstwa, tragikomicznego malarstwa, w którym zawsze obecna śmierć posiada absurdalny, komiczny aspekt. To filozoficzny konglomerat tragedii, dramatu i komedii. (…)
Moi aktorzy-amatorzy pochodzą z lokalnej społeczności. Bez ich backgroundu, ich miejscowej tożsamości transformacja w fikcyjną filmową postać nie byłaby możliwa. Za każdym razem celowo wybieram nieodpowiednich, niepasujących do obsady ludzi. Lubię niecodzienność tej sytuacji, która szczególne znaczenie miała podczas realizacji Małego Quinquina – ci ludzie nie są zbyt zabawni w realnym życiu. Z pewnością ktoś inny zagrałby ich role lepiej, jednak nie to mnie tutaj interesowało. (…) Nigdy nie wpisuję lęku w scenariusz, dlatego moi bohaterowie nie muszą odgrywać ról ludzi, którzy czegoś się boją. Wszyscy są fatalistami. Jednak nieprofesjonalni aktorzy przynoszą jakiś rodzaj lęku na plan filmowy, zaszczepiają go swoim postaciom. Provost, grający van der Weydena, nie musi grać strachu, jednak trzyma go w swoim wnętrzu, co czyni jego postać wrażliwszą, bardziej emocjonalną.”” – Bruno Dumont.
„Mały Quinquin” to, wielowarstwowe dzieło, wypełnione w interesujące diagnozy współczesnego świata. Uznany przez krytyków francuskiego magazynu „Cahiers du Cinéma” za najlepszy film 2014 r.


Musisz być zalogowany by oglądać.

Zaloguj się


Wersja:

Długość filmu: 197 m
Obraz: 16:9, HD
Dźwięk: Stereo, Oryginalny
Napisy: Polskie



 

©2018 cinema pm

Log in with your credentials

Forgot your details?