Śmierć Ludwika XIV

KTO?

Albert Serra, Urodzony w Banyoles w 1975 roku kataloński reżyser i producent. Studiował filologię hiszpańską i komparatystykę na Uniwersytecie Barcelońskim, jednak do dziś mieszka w rodzinnej wiosce i stamtąd rekrutuje swoich współpracowników. Brak profesjonalizmu aktorów i niedostatki inscenizacyjne zastępuje nie tyle naturalizmem opisu, ile umiejętnością wplatania w prowincjonalną przestrzeń takich zdarzeń i postaci, które nabierają cech transhistorycznego archetypu.” Zauważony przez Romana Gutka, przez Rafała Syskę został wciągnięty w poczet flagowych europejskich neomodernistów. „Zjawisko rozwijało się i wciąż rozwija zwłaszcza w Ameryce Południowej, Azji i Europie. Właśnie tam pojawiają się twórcy poszukujący, poszerzający język kina, bezkompromisowi, tworzący dzieła refleksyjne, medytacyjne, czasami oniryczne i pozbawione narracji, niekonwencjonalne i eksperymentujące z filmowym czasem i formą. To dla tych twórców, ich filmów i widzów szukających innych doświadczeń w kinie stworzyliśmy festiwal Nowe Horyzonty – mówił Roman Gutek. Takie właśnie kino od początku swojego istnienia promował nasz festiwal. Rafał Syska pisze w swojej książce: To dzięki tym twórcom można doświadczyć sztuki filmowej w jej najgłębszym i nieschlebiającym popkulturze sensie. Bo kino to nie tylko emocjonowanie się zdarzeniami i przygodami bohaterów, ale też metoda opisu fundamentalnych własności bytu egzystencjalnych przeżyć, dla których neomodernizm znalazł najbardziej wyrafinowaną sekwencję słów i obrazów.”
Albert Serra debiutował w 2003 roku na poły amatorskim filmem Crespiá, rodzajem happeningu lokalnego środowiska, w którym swobodnie zaaranżowane epizody często nie znajdują puent. Jego drugi film Honor rycerza  luźna adaptacja historii o Don Kichocie – był prezentowany w Cannes w 2006 roku, na Viennale otrzymał nagrodę FIPRESCI, a przez krytyków kultowego „Cahiers du Cinéma” został okrzyknięty filmem roku. „Serra stworzył adaptację ledwie rozpoznawalną, zastępującą wszystkie węzłowe sceny Cervantesowego pierwowzoru naturalnym dla swoich filmów oczekiwaniem. Do Honoru rycerza wybrał więc te sceny, które w powieści były co najmniej chwilami wytchnienia między kolejnymi przygodami. Nie pokazywał nawet wędrówki, a jedynie przygotowania do snu lub poranne zbieranie się do drogi. Podkreślał niepewność, w którą stronę udać się nazajutrz, a także zmęczenie Don Kichota i nudę Sancho Pansy.” (Rafał Syska, „Filmowy neomodernizm”)
Z kolei inspirowany tradycyjną katalońską pieśnią ludową, Śpiew ptaków (2008) opowiadał o Trzech Mędrcach podróżujących w poszukiwaniu Mesjasza, który właśnie się narodził. W 2008 roku film znalazł się w programie Un Certain Regard, sekcji MFF w Cannes, a także został uznany za najlepszy kataloński film roku. Oglądaliśmy go podczas 8. edycji Nowych Horyzontów w sekcji Panorama Odkrycia. „I ten film pomyślany był jako dzieło o czasach poprzedzających chrześcijaństwo – co akurat ściśle wiązało się z fabułą opisującą losy Trzech Mędrców. Serra wspominał, że sama technika realizacyjna miała być prymitywna, a zadaniem ekipy było wczuć się w role pionierów kina, tak jakby cały przemysł kinematograficzny i związany z nim aparat konwencji dramaturgiczno-narracyjnych jeszcze nie istniał. Jego kolejny film, Historia mojej śmierci (2013),
W 2013 roku Albert Serra otrzymał od Centre Pompidou w Paryżu carte blanche w projekcie artystycznej korespondencji z Argentyńczykiem Lisandro Alonso. Muzeum zamówiło też u niego instalację poświęconą Ludwikowi XIV. W zamyśle Serry Jean-Pierre Léaud w roli Króla Słońce miał w czasie rzeczywistym przez 15 dni leżeć na łożu boleści w szklanej klatce. Niezrealizowana galeryjna idea została zaadoptowana na potrzeby produkcji filmowej.
„Serra postuluje powrót do czegoś, co określa mianem >istoty sztuki podstawowej<, do filmu premélièsowskiego, gdy kino nie było jeszcze ani dokumentem, ani fabułą, lecz nieskażoną konwencjami rejestracją ruchu. Reżyser definiuje siebie jako kontynuatora sztuki romańskiej, a nawet karolińskiej – pierwotnych dla rozwoju europejskiego chrześcijaństwa. Za bazę swej estetyki przyjmuje więc szare barwy wczesnochrześcijańskich twierdz, obłe kształty rotund, surowość formy i prostotę przedromańskich fresków. Symbolikę lokuje między regresywną mitologią panteizmu a ekspansją chrześcijańskiego monoteizmu, pomiędzy energią pogańskich wierzeń a intelektualizmem katolicyzmu. Kino Serry to nie tyle nawrót do religijnego rygoryzmu Dreyera i Bressona, ile jego amplifikacja, sięganie do praźródeł, przejaw najbardziej konserwatywnej awangardy – z jej minimalizmem, antypsychologizmem i korzystaniem z kulturowych archetypów, które zastępują fabularne perypetie.” (Rafał Syska, „Filmowy neomodernizm”)

Z KIM?

reżyseria: Albert Serra
scenariusz: Albert Serra, Thierry Lounas
zdjęcia: Jonathan Ricquebourg
obsada: Jean-Pierre Léaud, Patrick d’Assumçao, Irène Silvagni, Bernard Belin, Marc Susini

CO?

„Metaforyczne sensy zawarte w dziele Serry niewątpliwie zadowolą fanów ambitnego kina, ale film jest przystępny głównie dzięki temu, co faktycznie widać na ekranie. Po pierwsze,mamy tu rolę Léauda jako króla. Chociaż potrzeba trochę wysiłku, by patrzeć na pomarszczone już oblicze aktora i nie wracać myślami do jego świeżej buzi z debiutu w najsłynniejszej stop-klatce w historii kina, dość szybko rozpływa się on w swojej roli. Czasem jest pełen godności, kiedy indziej apodyktyczny – w jednej ze scen zdaje się, że woli raczej się udławić, niż napić się wody ze szklanki, której nie zrobiono z kryształu – a jednocześnie jest coraz słabszy i trawiony gorączką. Jak przystało na króla, domaga się uwagi, mimo że to wrak człowieka. Stosownie do tego wszyscy wokół niego są jedynie satelitami, czerpiąc swoje znaczenie i prawo do bycia tam, gdzie są, z jego woli i władzy, a jednak zostają z nim do końca i Serra wkłada w usta jednej z drugoplanowych postaci cudownie ironiczną ostatnią kwestię. Po drugie film wygląda po prostu znakomicie. W odróżnieniu od anachronicznej, manierystycznej lub intencjonalnie surowej scenografii niektórych z jego wcześniejszych obrazów, Serra stosuje tu malarskie podejście łączące pewien realizm (ale też niezwykłe bogactwo) kostiumów, peruk i mebli z malarską wizją pełną migoczących świec i głębokich cieni. Światło dosłownie zamiera w bogatej fakturze zdjęć Jonathana Ricquebourga, natomiast scenografię Sebastiana Voglera tworzy imponująco zharmonizowane nagromadzenie czerwonych i złotych aksamitów, jedwabi i brokatów, które, choć niewątpliwie najbardziej zbytkowne w całym królestwie, w żaden sposób nie uśmierzają bólu jego władcy. Kosztowne peruki tworzące obramowanie dla coraz bardziej zapadniętej twarzy Ludwika są w podobnie nienaturalny sposób przesadnie obfite, co kontrastuje z banalną nagością osoby, która powoli umiera pod ich osłoną.” (The Hollywood Reporter)
Albert Serra: „Bardziej skupiłem się na procesie agonii, pojęciu agonii, a także na jej reprezentacji, i na intymności; o tym właśnie opowiada ten film – za pośrednictwem ciasnych ujęć, kilku przejmujących spojrzeń, te oczy, to szaleństwo… Nic tu nie wynika z dramaturgii. To się bierze, jak powiedział Jean Douchet o moim poprzednim filmie, z dramaturgii obecności, obecności aktora. Wszystko to, co się dzieje, bierze się z jego obecności, którą on emanuje, wynika z faktu, że on tam jest. Nie ma nic, żadnego sposobu, by dowiedzieć się, jak żyje, jak przeżywa swoją agonię, co myśli, jak zareaguje jego twarz… Dla mnie było to też odkrycie i przeżycie tego procesu w czasie teraźniejszym.”


Musisz być zalogowany by oglądać.

Zaloguj się


Wersja:

Długość filmu: 115 m
Obraz: 2.35:1, HD
Dźwięk: Stereo, Lektor PL
Napisy: —



 

©2018 cinema pm

Log in with your credentials

Forgot your details?